90 J. Kochanowski „Pieśń świętojańska o Sobótce” J. Kochanowski „Pieśń świętojańska o Sobótce” Janowi Kochanowskiemu, znawcy łaciny i greki, poezji Horacego, Wergiliusza i Tederyta, znany był mit antycznej Arkadii, krainy prostoty i szczęśliwości. Odwołanie do tego toposu znaj– dziemy m.in. w pieśni Panny XII, w której kreśli poeta idylliczny obraz wsi, przypominający nieco i utwory antycznych poetów, i Rejowy zachwyt nad przyjemnościami i pożytkami płynącymi z pracy na roli (Żywot człowieka poczciwego). Pieśń Panny XII należy do cyklu zatytułowanego Pieśń świętojańska o Sobótce, który powstał na początku czarnole– skiego okresu twórczości Jana Kochanowskiego. Cykl ten skła– da się z dwunastu pieśni. Każda z nich śpiewana jest przez inną pannę, a wszystkie łączy pochwała życia na wsi, zabawy, rodziny, miłości. Pieśń Panny XII wyraża wiarę w to, że szlachcic może zna– leźć swoją Arkadię, krainę wiecznego szczęścia, którą jest wieś spokojna i wesoła. Kochanowski idealizuje wieś. Ukazuje jej zalety, wylicza przyjemności i „pożytki”z płynące z pracy na roli, choć jednocze– śnie ma świadomość, że jest ich tak wiele, że nie starczy dnia, by wymienić wszystkie. Dzień tu, ale jasne zorze Zapadłyby znowu w morze, Niżby mój głos wyrzekł wszytki Wieśne wczasy i pożytki Życie na wsi pozwala człowiekowi zachować niezależność i spokój, jakich nie dadzą żadne inne zawody. Z niechęcią odnosi się poeta do życia dworskiego. Nie budzi też jego zachwytu ani praca prawnika, ani żeglarza czy żołnierza. Wszystkie te zajęcia są albo niebezpieczne, albo nie dają zadowolenia, poczucia wo– lności i godności. Inszy sie ciągną przy dworze Albo żeglują przez morze, Gdzie człowieka wicher pędzi, A śmierć bliżej niż na piędzi. Najdziesz, kto w płat język dawa, A radę na funt przedawa; Krwią drudzy zysk oblewają, Gardła na to odważają. Zdaniem Jana Kochanowskiego tylko wieś może zapewnić człowiekowi dostatnie, uczciwe i bezpieczne życie. Pozwala wstyd i cnotę chować w cale. Jest azylem od trosk i zmartwień życiowych. Daje szlachcicowi radość oglądania owoców własnej pracy i możliwość obcowania z przyrodą, która go hojnie obdarza wszystkim, czego potrzebuje. Człowiek w twej pieczy uczciwie Bez wszelakiej lichwy żywie: Pobożne jego staranie I bezpieczne nabywanie. [...] Jemu sady obradzają, Jemu pszczoły miód dawają; Nań przychodzi z owiec wełna I zagroda jagniąt pełna. [...] W rzece ma gęste więcierze, Czasem wędą ryby bierze; A rozliczni ptacy w koło Ozywają sie wesoło. Życie ziemianina, podporządkowane rytmowi natury, podzie– lone jest na czas pracy, odpoczynek i na towarzyskie rozrywki. Skoro też siew odprawiemy Komin w koło obsiędziemy. Tam już pieśni rozmaite, Tam będą gadki pokryte, Tam trefne plęsy z ukłony, Tam i cenar, i goniony. Radość daje szlachcicowi–ziemianinowi szczęście rodzinne. Dobra i troskliwa żona zajmuje się domem, męża wzmaga, jako może. Dba o dzieci, które wychowuje na ludzi uczciwych, wolnych od żądzy bogactw i zaszczytów.