ÔWIATÎO W TUNELU Ekspres Gdynia-Kraków w okresie wakacyjnym przyjeûdûa do Krakowa 45 minut póúniej niû normalnie. Myliîby sië jednak ten, kto by sâdziî, ûe pociâg wyjeûdûa póúniej lub jedzie wolniej. Nic z tych rzeczy. Po prostu KTOÔ wpadî na "genialny" pomysî i ekspres stoi na stacji w WC (tzn. Warszawa Centralna) 54 minuty, zamiast planowych oômiu. A pasaûerowie pîacâ za bilet tyle samo. Ale nie wysiadajâ, bo innej moûliwoôci dotarcia znad morza do Galicji pociâgiem w znoônych warunkach nie ma. Taki sam przymusowy postój fundujâ nam co chwilë kolejni wîaôciciele Amigi. A my, jak pasaûerowie wspomnianego ekspresu, nie wysiadamy, tylko cierpliwie czekamy dalej. I bardzo dobrze. Tylko dziëki takiej postawie Amiga nie zginëîa i nie zginie. Bluzgi pod adresem CBM, Escomu, VIScorpu (czy kto tam bëdzie) i tak nic nie pomogâ. Uratowaê moûe nas tylko spokój. Tymczasem wôród pasaûerów ekspresu Amiga, oczekujâcych na zielone ôwiatîo, zdaje sië wkradaê dziwna nerwowoôê. Najbardziej nerwowi przesiedli sië na osobowy (czyli na peceta, zdrobniale przez Polonusa & consortes ochrzczonego puPCiâ). Pozostali jeszcze siedzâ na swoich miejscach, lecz zachowujâ sië nad wyraz dziwnie. Reguîâ bowiem w naszym amigowskim ôwiatku staîo sië wzajemne opluwanie. Doôwiadczyli tego organizatorzy copy party w Poznaniu i w Warszawie, doôwiadczajâ tego wszyscy ci, którzy chcâ coô dla Amigi zrobiê (takûe Magazyn AMIGA i ja osobiôcie). Inni, rzekomo w dobrej wierze, rozpuszczajâ nie sprawdzone plotki o sytuacji Amigi czy uwaûajâc sië za fanatyków Amigi piejâ nad tym, jaki to pecet jest tani i wspaniaîy. (Na marginesie: Rzeczy tanie zawsze w ostatecznym rachunku okazujâ sië bublami). Ostatnio wziëto sië za gnojenie tych firm, które zamiast pójôê na îatwiznë i zaczâê handlowaê pecetami -- starajâ sië jeszcze pokazaê ûe sâ z nami i z Amigâ. Padajâ "super powaûne zarzuty", a to firma X nie odpowiada na internetowe e-maile (jak sië zresztâ okazuje, z wyîâcznej winy niesolidnego providera), a to w wyrobie firmy Y jakaô ôrubka nie chce sië dokrëciê, a to firmie Z "poprzewracaîo sië w gîowie" i ômie braê opîatë za wykonanie upgrade'u karty turbo. LUDZIE OPAMIËTAJMY SIË!!! Ja wiem, ûe nikt nie jest anioîem (ja na pewno nim nie jestem). Wiem teû, ûe firmy nie zawsze traktujâ klienta tak, jak naleûy. Wiem równieû, ze bîëdów nie popeînia tylko ten, kto nic nie robi (mnie takûe sië zdarzajâ)... Ale sposób, w jaki reagujemy na potkniëcia innych amigowców, nieuchronnie prowadzi do jednej konkluzji: SAMI ZARZYNAMY AMIGË ZNACZNIE SKUTECZNIEJ NIÛ ZROBIÎY TO COMMODORE I ESCOM Przyznam sië, ûe cieszë sië z tego, iû znam niemiecki. Pozwala mi to czytaê niemieckie sieciowe grupy dyskusyjne, na których prosta prawda "wznowimy walki wówczas, gdy Amiga wyjdzie na prostâ" jest stosowana z caîâ niemieckâ konsekwencjâ. Bo juû na grupach anglojëzycznych (np. comp.sys.amiga) takûe toczone sâ "flame-wars". Wprawdzie nie tak gorszâce (i nie o takie gîupstwa), jak u nas, ale to nie zmienia faktu. Zamiast wspieraê sië wzajemnie w zaistniaîej sytuacji obrzucamy sië bîotem z byle powodu, ci zaô, którzy przesiedli sië na puPCie, lecz jeszcze nie caîkiem wyszli ze ôrodowiska Amigi, rozpowszechniajâ te nasze "wojny" ze zîoôliwâ satysfakcjâ. A przecieû choêby tylko z szacunku dla siebie za to, ûe potrafimy byê z Amigâ na dobre i na zîe, moglibyômy choê na chwilë zapomnieê o wzajemnych urazach. Wiem, ûe ten apel bëdzie gîosem woîajâcego na puszczy -- niemniej, aby wykazaê dobrâ wolë -- deklarujë, ûe przez najbliûsze 12 miesiëcy w Magazynie AMIGA powstrzymamy sië od jakichkolwiek wycieczek pod adresem innych amigowców, nawet, gdyby grali z nami nie fair. Nie wybaczë tylko jednego: piania na temat peceta w miejscach, w których amigowcy stanowiâ wiëkszoôê. Skoro bowiem ci pecetowi neofici wolâ puPCie, to ich sprawa, ale niech nie podjudzajâ swoimi wypowiedziami tych, którzy nerwowo oczekujâ na moment, w którym nasz ekspres ruszy. Bo ûe ruszy, wiem na pewno. Byê moûe nowy komputer nie bëdzie sië nazywaî Amiga i zostanie wyprodukowany przez innâ firmë niû ta, która jest wîaôcicielem praw do tej nazwy. Dla mnie i dla wielu bëdzie to jednak Amiga, i to co najmniej z dwóch powodów: -- po pierwsze wyprodukujâ go ludzie, dla których Amiga znaczy o wiele wiëcej niû nazwa (phase5, PIOS, a moûe MacroSystem); -- po drugie na nowym komputerze (bez wzglëdu na jego nazwë) bëdzie moûna uruchomiê prawie wszystkie dotychczasowe programy z Amisi. A nawet jak AmigaPPC nie wypali, to úle nie bëdzie. Zarówno Chiïczycy (A500), jak i Tajwaïczycy (North Star, czyli klon A1200) zaczëli juû wyrëczaê panów z Escomu. Podobno Azjaci myôlâ teû (to nie Prima Aprilis) o konstrukcji nowego modelu zgodnego z Amigâ. Nie muszë dodawaê, ûe azjatyckie klony Amigi sâ wyjâtkowo tanie. Jak tak dalej pójdzie, to nas, amigowców, zacznâ nazywaê kloniarzami. A zatem, dzielâc sië tradycyjnym opîatkiem, pomyôlmy równieû o tym, aby nadchodzâcy rok przyniósî lepsze wieôci dla Amigi, a takûe o tym, ûe inny amigowiec, nawet jeôli nam czymô podpadî, jest naszym "bratem w platformie", której sîusznie sië trzymamy. Nie musimy sië od razu wszyscy kochaê. Wystarczy tolerowaê drobne potkniëcia innych, bîëdy zaô powaûne wytykaê rzeczowo i bez zîoôliwoôci. A energië, jakâ dotâd wkîadaliômy w obrzucanie "bliúnich w Amidze" bîotem, przelejmy na tworzenie nowych programów, pisanie ciekawych artykuîów czy wspieranie wszelkich form dziaîalnoôci promujâcych Amigë. Marek Pampuch