SZTUKA DLA SZTUKI Na Intel Outside 3 udaīo mi siė dopaōź XTD i uciėliōmy sobie dīuūszā pogawėdkė. Mój rozmówca usiīowaī mnie przekonaź, ūe promowanie przez Magazyn AMIGA programów dziaīajācych na piėźsetce jest zabójcze dla samej Amigi. Nieōmiaīo odpieraīem zarzuty XTD, ale chyba nie udaīo mi siė go przekonaź. Szkoda, ūe impreza nie odbywaīa siė tydzieļ póśniej -- zyskaībym bowiem nowe argumenty. A wszystko dziėki temu, ūe TVP pokazaīa w kilka dni póśniej reportaū o muzyce disco-polo. Poczātkowo wprawiīem siė w stan ROFL wyīawiajāc sīowa poszczególnych piosenek. Po chwili jednak przyszīa refleksja, ūe bezgranicznie uwielbiane przeze mnie przed laty Czerwone Gitary i równie bezgranicznie niecierpiany Krzysztof Krawczyk mieli podobnie "skomplikowane" melodie i tak samo "inteligentne" teksty. A mimo to ludzie na ich koncertach szaleli nie gorzej niū dziō na wystėpach Shazzy czy Bayer Full. Widocznie tego ludziom potrzeba, o czym ōwiadczy renesans dinozaurów (ale tylko tych w rodzaju CG czy KK. Kto dziō pamiėta o starajācych siė robiź "ambitniejszā" muzykė Skaldach, nie mówiāc juū o SBB?). Podobnie jest w dziedzinie Amigi. Wybacz mi, XTD, okrutnā szczeroōź, ale jesteō znacznie lepiej znany w niewielkim niemieckim Weiden (o czym z zaskoczeniem dowiedziaīem siė niedawno) niū w wiėkszym od niego polskim Pikutkowie, a za kilka lat to siė jeszcze pogīėbi. W Pikutkowie bowiem mieszka sobie szary uūytkownik A500, którego nigdy nie bėdzie staź na "multimedialny komputer profesjonalny", czy nawet na nie rozbudowanā A1200. A jeōli go bėdzie staź, to sobie nie kupi, bo mu do szczėōcia wystarczy to, co ma. On nawet nie wie, ūe istnieje scena, a na niej tak wspaniaīy muzyk, jakim bez wātpienia jesteō. Taki szaraczek nie traktuje Amigi jak póīboga. Ot, jeszcze jeden sprzėt w rodzaju wideo czy odkurzacza, który ma uīatwiź i uprzyjemniź ūycie. Wystarczy mu zagraź w parė gierek, narysowaź prosty obrazek czy napisaź jakiō modulik. Cóū z tego, ūe īadniejszy obrazek nabazgrze kura pazurem, a moduīowi daleeeeko do Twojego najsīabszego? Szaraczek jest szczėōliwy, bo to ON stworzyī. Od czasu do czasu chciaīby ciut wiėcej. Naleūy mu w tym pomóc. I musi to zrobiź Magazyn AMIGA, bo nasz piėźsetkowicz nie ma dostėpu do sieci, dostėpu do softu, nie ma teū kolegów z Amigā itp. On tylko od czasu do czasu chce kupiź jakiō program, który zadziaīa na jego Amisi (którā teū zresztā wīācza od czasu do czasu). I Magazyn AMIGA mu w tym pomoūe. Dlaczego? Dlatego, ūe takich jak Ty, XTD, jest okoīo tysiāca, a takich "Kowalskich" -- kilkadziesiāt tysiėcy. A Magazyn AMIGA musi (niestety) zarobiź na swoje utrzymanie. Oczywiōcie nie wyklucza to zamieszczania w Magazynie artykuīów bardziej fachowych, jednak zarówno ze wzglėdów ekonomicznych, jak i z etycznych naleūy zachowaź odpowiednie proporcje. A zatem naraūajāc siė na bluzgi (na sieci) lub na kulturalne (jak Twój) ataki bėdė nadal trzymaī takā "liniė programowā". Chyba ūe (poniewaū jesteō bardziej ode mnie lubiany w ōrodowisku "geniuszy od Amigi") uda Ci siė ich przekonaź, aby swojā energiė przelali w pisanie artykuīów do MA, a nie tylko w wylewanie kubīa pomyj po "przeglādniėciu numeru u kolegi". Bo kolejnym powodem, dla którego MA wyglāda tak, jak wyglāda, jest to, ūe znacznie bardziej liczė siė z gīosem Czytelnika kupujācego Magazyn AMIGA niū z gīosem podglādaczy. "Spīywa" teū po mnie krytyka typu "artykuī XXX jest do...". Co innego, gdyby krytyk powiedziaī to samo, lecz uzupeīniī o "...popatrz matoīku, jak to powinno wyglādaź!" i dyskietkė z napisanym przez siebie tekstem. Wcale nie jestem zwolennikiem tezy, ūe īamy pisma powinni wypeīniaź redaktorzy. Przeciwnie: pisanie uwaūam za katorgė (a pisanie wstėpniaków w szczególnoōci), tyle ūe w MA, w odróūnieniu od fanzinów obowiāzujā restrykcyjne terminy, a jeōli na wiele ciekawych artykuīów obiecanych mi choźby na sieci nie mogė siė latami doczekaź, to ktoō musi ten materiaī stworzyź. Nie wātpiė w to, ūe moi krytycy mogā mieź w niektórych dziedzinach szerszā ode mnie wiedzė. Jeōli jednak pozostanā na etapie goīosīownej krytyki, to ich wiedza (podobnie jak Twoje wspaniaīe moduīy, XTD, które rozdajesz na prawo i na lewo) pozostanie jedynie sztukā dla sztuki. Marek Pampuch