@database txt.guide @rem $VER: By OPi dla MACD @wordwrap @node MAIN @title "Grafiki" Wiatmy w TXT zone mamy dla ciebie takie oto propozycje Sztuczki do Doom`a @{"#" link dc} po angielsku Grafitty dla ciebie @{"#" link gf} Noc by IareK&steAD @{"#" link ng} Podatki @{"#" link po} Dlaczego @{"PIWO" link piwo} Opowiadania @{"Lema" link lem} oraz sîownik .. @{"#" link s} Zamienione w Guide`a bY :@{b} OPi oF 4malina ^ sa2k!@{ub} @endnode @node dc "Nie daj sië" Cheats for DOOM (any platform) (type them in when the game is running, the cheats toggle so you can turn on/off God Mode etc. by typing in the cheat twice) IDDQD - God Mode IDDT x1 - All Map IDDT x2 - All Map & Monsters IDKFA - All Ammo, Keys, And Weapons IDCLEV## - ##=Level Number IDCHOPPERS - Chainsaw IDSPISPOPD - No Clipping Mode, means you can walk through walls IDCLIP - No Cliping Mode aswell IDMYPOS - Display your coordinates and direction IDBEHOLD - Menu, then press one of: I - Invisibility V - Invulnerablility S - Beserker Pack R - Radiation Suit A - Area Map L - Light Amp visit http://www.pluk.com/ for DOOM for the Amiga @endnode @node gf "Maluj mury!" GRAFITTI -------------------------- * Ach jak dobrze w letniej porze , moûna wysraê sië na dworze , chîodny wiater w dupë dmucha a na chuju siedzi mucha. * Ale gówno ! powiedziaîa babcia klozetowa zaglâdajâc do kibla. * Alkohol szkodzi nauce - rzuê szkoîë. * Alkohol zabija powoli wiëc sië nie spieszmy. * Barbie to kurwa - Cindy. * Bawimy sië jak damy. * Bezdomni do domu. * Biaîowieska sië puszcza. * Biznesmeni wszystkich krajów zrzuêcie sië. * Boûe chroï nas przed koôcioîem. * Boûe zatrzymaj ziemië , ja wysiadam. * Bóg Ci wybaczy - to jego zawód. * Bóg daî , rodak zabraî. * Bóg teû zaczynaî od zera. * Bóg zapîaê bo ja nie mam. * Chcesz mieê zëby bursztynowe , pij jabole owocowe. * Chcesz mieê zëby jak krysztaîy , rób codziennie masaû paîy. * Choê nie jestem detektywem , zawsze znajdë budkë z piwem. * Chuj do góry maluj mury. * Ciâûa to choroba XXI wieku. * Ciâûa to choroba przenoszona drogâ pîciowâ. * Cukierki sâ sîodkie , ale seks nie psuje zëbów. * Czapka nie Witka - to czyja ? * Czarnobyl.Jod twoju maê. * Czas to pieniâdz,pieniâdz to piwo,wiëc wypijmy piwo,bo szkoda czasu. * Czego Jaô sië nie nauczyî , to Jan zepsuje. * Czego Jaô sië nie nauczy , z tego go pytajâ. * Czym chata bogata , tym goôcie wymiotujâ. * Dewoty do roboty. * Doûyîki - ôwiëto narkomanów. * Droga mîodzieûy jest drogâ donikâd. * Dupta co chceta - J.Owsiak. * Dziewczyna jest jak nikotyna:bierze , dusi , zapomina. * Genitalia - to nie sâ wîoskie linie lotnicze. * Gdyby kózka nie skakaîa to by jej ôlimak rogów nie pokazaî. * Gdyby maîpy potrafiîy sië nudziê , zostaîyby ludúmi. * Gdzie dwóch sië bije tam korzysta dentysta. * Jaki Staô , taka Nel. * Jak powiedziaî Ôwiëty Îukasz - rëkâ chuja nie oszukasz. * Jak sië ôciemni to Ci wyjaônië. * Jak sobie poôcielisz to mnie zawoîaj. * Jak sobie podchmielisz - tak sobie poôpisz. * Jestem wstawiony - zâb. * Jeûeli myôlisz ûe wszystko idzie dobrze , na pewno nie wiesz wszystkiego. * Kasia - pieczenie po radoôci. * Kazimierz nad Wisîâ juû tu nie mieszka. * Kaûda polka po kolacji nie zapomina o wibracji. * Kaûdy polak oczywista , dba by w domu byîa czysta. * Kinder niespodzianka - syn lub córka. * Kobieta bez mëûczyzny jest jak ryba bez wrotek. * Kobiety trzeba trzymaê krótko , rok lub dwa. * Kochajmy sië jak bracia , Kain i Abel. * Kocham deszcz tylko on na mnie leci. * Kocham Franië - automat. * Kocham stare baby jak chleb ze smalcem. * Kocham ômierê tylko ona na mnie czeka. * Komu w drogë , temu buty ukradli. * Koôcióî z narodem - naród z torbami. * Krecik czoîowym dziaîaczem podziemia. * Ksiëûyc dla ksiëûy , orgazm dla organistów , miny dla ministrantów , wieûe dla wierzâcych. * Kto pod kim doîki kopie jest grabarzem. * Kto rano wstaje , ten ma chory pëcherz. * Kto sië telepie ten sam sobie trzepie. * Kto ôpi ten sië nie dochrapie. * Lepiej chujem oraê pole niû sië uczyê w jakiejô szkole. * Lepiej chujem waliê w sosnë , niû do wojska iôê na wiosnë. * Lepiej mieê tasiemca , niû nie mieê ûadnego ûycia wewnëtrznego. * Lepiej z chuja zrobiê skrëta niû z Waîësy prezydenta. * Lubië psy , ale kotów nienawidzë jak psów. * Ludzie powodujâ wypadki i na odwrót. * Ludzie sâ czadowi - piec krematoryjny. * Îyso mi ûe jestem skinem. * Mâdry Polak po kielichu. * Maîe jest piëkne , ale duûy moûe wiëcej. * Maîoôê ludzka jest wielka. * Mam straszny pociâg - konduktor. * Marchewka - Ekowibrator * Mëûczyúni sâ jak papier toaletowy , lepjâ sië do kaûdej dupy. * Milczenie owiec doprowadza baranów do szaîu. * Morze-tak , moûe nie. * Myjcie owoce zakazane. * Myôleê , to znaczy nie byê pewnym. * Najlepsza kochanka - ûona proboszcza. * Najtrudniej jest zaoraê pole..magnetyczne. * Najwiëcej oszczëdza , kto unika ksiëdza. * Nazi Cië zagazi. * Nie bij ûyda , ûyd sië pûyda. * Niech ûyje Rosja , ale za wîasne pieniâdze. * Nie dostaniesz ani kropelki - Ania Kropelka. * Niedaleko pada Polak od jabola. * Nie kaûdy zîoty jest zîoty. * Nie krëpuj sië szkoda sznurka. * Nie mam nic przeciwko ruchom kobiet , byleby byîy rytmiczne. * Nie mam racji , ale mam argumenty. * Nie ma seksu bez pumeksu. * Nie mów hop póki nie hopniesz * Nie mów hop zanim sië nie wysikasz. * Nie pij wódki , nie pij wina weú siekierë zabij skina. * Mie pisaê po murach-dzielnicowy. * Nie pîacz , kiedy odjadë-tramwaj. * Nie poûâdaj ûony bliúniego swego...nadaremnie. * Nie pójdë do nieba , bo mam lëk wysokoôci. * Nie szczypta soli - szczypta kelnerki. * Nie ôpij bo ci dziecko podrzucâ. * Nieudana operacja to poîowa udanej sekcji. * Nie w kaûdej muszli szumi morze. * Nie wycinaj lasów i ty moûesz zostaê partyzantem. * Odwiedúcie Moskwë zanim ona was odwiedzi. * One kozie death. * Ostroûnie z ogniem i mieczem. * Oszczëdzaj wëgiel , pal Úydem. * O wilku mowa , a tu czerwony kapturek. * Owsiki , trzymajcie sië w kupie. * Panienki i trawa to ôwietna zabawa. * Pieprzcie mnie-pomidor. * Pierdol Barbi aû sië zgarbi. * Piwo to moje paliwo. * Polska dla polaków , Ziemia dla ziemniaków , Ksiëûyc dla ksiëûy. * Pomóû policji - wypaîuj sië sam. * Popieram gîodujâcych w Etiopii. * Powiedz kto Cië spîodziî to Cië pomszczë. * Pracuje na czarno powiedziaî kominiarz w urzëdzie skarbowym. * Precz z Cybulâ , niech ûyje czosnek. * Ptaszek frunie sobie z dala w górze sîoïce zapierdala , ûaba w wodzie dupsko moczy , kurwa jaki dzieï uroczy. * Pukanie zepsute,proszë dzwoniê. * Reforma kalendarza nie skróci czasu ciâûy. * Rodzice oderwali mnie ze zîego towarzystwa , a i tak zostaîem z sobâ. * Rowy dla rowerzystów , pasta dla pasterzy. * Ryby nic nie robiîy , a i tak je zapuszkowali. * Seta , piwo i sië ôpiwo. * Siaîa baba mak bo lubiîa ciszë. * Siaîa baba mak bo lubiîa kompot. * Sierotka ma Rysia * Sikajâc z wiatrem idziesz na îatwiznë. * Sperma krzepi. * Sprzedam biblië z autografem. * Sprzedam dolinë - Muminek. * Swëdzi Cië dupa , leê po biskupa. * Szkoîa jest jak kibel , chodzisz bo musisz. * Szkoîa jest jak komisariat wypytujâ Cië a ty i tak nic niewiesz. * Szkoîa naszym wspólnym wiëzieniem. * Szkoîa to nie piwiarnia nie musisz siedzieê codziennie. * Szukam latajâcej dziwki - Batman. * Szynka nic nie robiîa , a i tak jâ zapuszkowali. * Ômierê samobójcom. * Tanie wino jest dobre , bo jest dobre i tanie. * Taïcz gdy kiszki marsza grajâ. * Teôciowa jest jak sîoïce - nie da sië patrzeê. * Teôciowa to skarb - który,trzeba gîëboko zakopaê. * Umieram za polskë , szkoda ûe z gîodu. * U kobiety nie waûne sâ nogi , tylko serce , które bije miëdzy nimi. * Uômiechnij sië jutro moûesz nie mieê czasu. * Uômiechnij sië jutro moûesz nie mieê zëbów. * W Himalajach piúdzi jak w kieleckim. * Wino dla winnych. * W nastëpnym wcieleniu bëdë sobâ. * Wolë brzuch od piwa niû garb od pracy. * Wszyscy myôlâ tylko o sobie , tylko ja myôlë o mnie. * Wszyscy wychodzâ , reszta zostaje. * Wygraj miliard w ôrodë , a bëdziesz miaî miliard przyjacióî w czwartek. * Wyspa - niedorozwiniëty kontynent. * Wyszîam - zaraz wracam , Zaszîam - juû nie wrócë. * Zabrania sië zabraniaê. * Zakonnica - ksiâdz samica. * Zeus teû byî elektrykiem. * Ziemia krëci sië naszym kosztem. * Z dziewczynâ sië chodzi,w dziewczyne sië wchodzi,a jak zachodzi to sië odchodzi. * Ûadna dziewczyna nie da Ci tego , co mogâ daê Ci klocki LEGO. * Ûadna wada innej wadzie nie zawadzi. * Ûycie jest jak jajko - trzeba je zmieôê. * Ûycie jest jak papier toaletowy - dîugie , szare i do dupy. * Ûycie jest piëkne , a póúniej sië idzie do szkoîy. * Ûycie jest trudne , ale tylko przez piëê dni w tygodniu - uczeï. * Ûycie nie pieôci,pieôêmy sië sami. * Ûycie to choroba przenoszona drogâ pîciowâ. * Ûycie to nie chuj , zawsze jest twarde. * Ûycie zaczyna sië po setce , czasem po dwóch. * Ûyrafa to najwyûsza forma ûycia. * 1942-45 Tournee Hitlera po polsce. * 997 - Najlepsze Party Line po polsku. @endnode @node ng "Noc Amigowa ..." Hi 1 marzec '98 - IareK - Noc, LightWave is running, Adaô stworzyî Greetzy dla OPi-ego Spoglâdam na jego prace... ... no cóû, nie sâ to trace-y BONZAja, ale nie sâ to równieû trace-y AMIFLUSHA (He, He...). *ADAMSKY* Domag (kFaDrAt) jest naprawdë COOL ;) Z niego moûna robiê zajebiste Fejki - IareK - Z góry przepraszam za wyraúny brak sensu tej noty, ale jest godzina 0.40 i wîaônie renderuje sië "endmor-wersja 01" a my nie mamy w tym momencie nic innego do roboty. 1, 2, 3, - próba kejborda ;) BTW - Popielarczyk ma niezîe "cycki" i "dupcie" i "nogi" - IareK - ale ruîo ma paskudy (true !!! :) *Adamsky* Co do tego cztery linijki wczeôniej to w 1000% popieram - hehe ;) BTW: end of "OfCOZ" Nowy project comming up - bydzie zajebisty :) - IareK - BTW: kFaDraTa uwzglëdniliômy w grettzach jako koïcowy RENDER bo stanowi On (jako tako) naszâ mASKOTKË ( just kitting ;) A propos : "KfadRat_LUrEZ" przekazuje nasze uczucia wrëcz idealnie... *Adamsky* Kfadrat Lurez wyszîo dennie - ale nie ma sië co martwiê w koïcu to [] :) UUUUUUUpppppppsssssss - es ist 0.54 time to go to sleep ... Mejbi not :) LW czeka i stygnie :))) pewnie on tak samo jak ja nie moûe sië doczekaê nowych kFadOmaGóff :)) - IareK - He, He, He ... ... co do wypowiedzi kFadRatowych to "Popieram, Nie Neguje" -COmmErcial breaK- Adaô wîasnie ziewa, chyba mu pierdolne jak pójdzie spaê ... -EnD- Co do wpowiedzi zaczynajâcej sië na "UUUUUUU..." -PAtrz -CommerCial BreaK-. *Adamsky* Serio kutasi îbie (fiuuuucie),(tygrysie) itd. itp. Time to next ray Nastëpny bëdzie w tzw. moim stylu ;) time pokaûe :) Rendering IareK - uuuu :( - Iarek - 1st thing : Thx for IAREk I am zaszczycony ( really ) uuuu :( - No Comment BTW - za tygrysa to juû cië nie lubië...ale czy kiedykolwiek cië lubiîem... No, wszystko oki, ale mam propa: Moûe skoïczmy z bluzgami i wzajemnym ubliûaniem sobie bo to staje sië powoli nudne ( HË...???? ). *ADAMSKy* - RULEZ ( by IareK ) *Adamsky* ist comming - znaczy sië ten rej ciekawe co z tego wyjdzie? jemó iósz szaiba odbjia ;) Co do linijki nr. 87 - to mam to w dupie HeHe ;) A moûe poIRCujemy ? Hë ? A moûe jadnak nie - wîaônie sprawdziîem stan moich kieszeni i ze smutkiem muszë stwierdúiê, ûe nie staê mnie na niego :(((( Po 3 próbie reja pt.: "IareK" moûe cóô z niego wyjdzie Oddaje gîos do studia "siedzâcego" na "pufie" tóû obok mnie :))) Ale remember zaraz trzeba oblukaê reja.!!! -IareK- No cóû, mój pierwszy rej ( znaczy sië adasia rej mego "I"mienia ) posiada ( czegóû sië mogîem spodziewaê ) FLARË (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) Hmmm...mentalnoôê Adasiowa. (???). Trzeba jednak przyznaê, podzielam zdanie adasia, REJ WYSZEÎ ZAJEBIÔÊIE !!!!!!! no nie >?< *JA* - tzn. *JA* 1st. - linijka nr 113,118 "Ja mu jednak pierdolnë, albo kaûe zrobiê to chîopakom" - ges îaj ? 2nd. Co do tego reja to ja sië nie przyznajë jest poprostu B. ...owy i potem znowu bëdzie "OOO, ten to tylko umie flary trzepaê, i to symetrycznie, a najczëôciej to 4 obok siebie" sprostowanie do "2nd" - ZAPAMIËTAJCIE SOBIE WSZYSCY RAZ NA ZAWSZE, ÛE JA *Adamsky* NIGDY NIE ZROBIÎEM REJA Z 4 PIERDOLONYMI FLARAMI - BTW: TA FLARA W TYM REJSIE "IareK" JEST PIERWSZA OD CONAJMNIEJ ROKU - HEHE. -IareK- Iarek straciî w tym momencie ochotë na pisanie ... ale jak trzeba to trzeba, jak mawiajâ "misie" (hi MISIU) odnoônie tego co wyûej u "czîonka" SteAd-u to "JA" oznacza *LamerskYego*. A propo 2nd-a i sprostowania do niego to NO F....N COMMENT !!! A tak poza tematem to juû koïcze bo szlug mi sië jara (aaaaaaaaaaaaggggggggch) a jeszcze nie mam wprawy w pisaniu na key-u i jaraniu jedoczeônie... Iarek gives voice to *Adamski* *Adamsky* To byî ostatni rej tej nocy - ping Timeout "Iarek" has been kicked from channel #cygnusED (czytaj wszystko tzn. maj haîs) bo ME chce iôê spaê :))) QUIT *Adamsky* _ IareK _ :(((( No mor Lam...Hm, Hm, Adamsky : so sad !!! QUIT - IareK - . -Comm...B...- Przyszed Stiopa i Ilonka -End- ----------PODSUMOWANIE------------- Nie doszliômy do 200 linijek : so sad. (raczej odbiîo Stefanie) Idee by IareK.. Wyk. by Iarek & Adamsky... File deleted by Iarek........ Just kitting. BUY !!!! @endnode @node po "Po_Da_TkI SUXX jak tepsa !" Rozporzâdzenie Ministra Finansów z dnia 08.03.1996 w sprawie ustalenia osób opodatkowanych oraz okreôlenia sposobu opodatkowania Art.1 W zwiâzku z ustanowieniem nowych przepisów w sprawie ôciâgania podatków i nakîadania kar podaje sië do wiadomoôci wykaz osób podlegajâcych opodatkowaniu 1. Panny cnotliwe - podatek od luksusu. 2. Panny niecnotliwe - podatek od uûytecznoôci publicznej. 3. Stare panny - podatek od nieuûytecznoôci publicznej. 4. Kurwy - podatek dochodowy. 5. Mëûatki - podatek obrotowy. 6. Stare babcie - podatek od nieruchomoôci. 7. Dobre dziwki - podatek od ruchomoôci. 8. ûonaci z wdowâ i dzieckiem - podatek od spadków. 9. Kobiety w czasie okresu - podatek VAT. 10.Nosiciele Hiv - podatek od darowizny. 11.Kobiety w mini - podatek od widowisk 12.Zabawiajâcy sië w krzakach - podatek leôny i gruntowy. 13.Zabawiajâcy sië w samochodzie - podatek drogowy. 14.Teôciowie - podatek od nakîadów zbëdnych. 15.Kobiety w ciâûy - podatek od wartoôci dodanej. 16.Maîûeïstwa - opîata za uûytkowanie wieczyste. Art.2 W zwiâzku z koniecznoôciâ natychmiastowego i wîaôciwego wprowadzenia w ûycie powyûszych przepisów karze podlegajâ : 1. Wdowcy - za zniszczenie mienia spoîecznego. 2. Bezdzietne mëûatki - za sabotaû 3. Panny z dzieckiem - za prowadzenie dziaîalnoôci bez zezwolenia. 4. Kawalerowie - za kîusownictwo. 5. Rozwódki i rozwodnicy - za dezercjë. 6. Kobiety mówiâce ûe to pierwszy raz - za skîadanie faîszywych zeznaï. 7. Cnoty powyûej 18-go roku ûycia - za nieterminowe ôwiadczenia. Rozporzâdzenia wchodzâ w ûycie z dniem ogîoszenia @endnode @node lem "Lem - dedykowany Y0Y0 :)" STANISÎAW LEM "CYBERIADA" Wyprawa pierwsza a czyli Elektrybaît Trurla    Dla unikniëcia wszelkich pretensji i nieporozumieï musimy wyjaôniê, ûe byîa to, przynajmniej w rozumieniu dosîownym, wyprawa do nikâd. Trurl bowiem nie ruszaî sië przez caîy czas ze swego domostwa, jeôli nie liczyê pobytu w szpitalach oraz maîo istotnej jazdy na planetoidë. Wszelako w sensie dogîëbnym i wyûszym byîa to jedna z najdalszych wypraw, jakie ten znakomity konstruktor kiedykolwiek przedsiëbraî, albowiem do samych granic moûliwoôci.    Zdarzyîo sië raz Trurlowi zbudowaê maszynë do liczenia, która okazaîa sië zdolna tylko do jednego dziaîania, mnoûyîa mianowicie dwa przez dwa, a i to faîszywie. Jak to jest opowiedziane w innym miejscu, maszyna ta byîa jednak bardzo ambitna i jej spór z wîasnym twórcâ omal nie skoïczyî sië dlaï tragicznie. Od tamtego czasu Klapaucjusz obrzydzaî Trurlowi ûywot, docinajâc mu tak i owak, aû ów zawziâî sië i postanowiî wybudowaê maszynë, która bëdzie pisaîa wiersze. W tym celu zgromadziî Trurl osiemset dwadzieôcia ton literatury cybernetycznej oraz dwanaôcie tysiëcy ton poezji i zabraî sië do studiów. Kiedy juû nie mógî wytrzymaê od cybernetyki, przerzucaî sië do liryki, i na odwrót. Po pewnym czasie pojâî, iû zbudowanie samej maszyny jest zupeînâ fraszkâ w porównaniu z jej zaprogramowaniem. Program, który ma w gîowie zwykîy poeta, stworzyîa cywilizacja, w której przyszedî na ôwiat; të cywilizacjë wydaîa inna, ta, co jâ poprzedziîa, tamtâ - wczeôniejsza, i tak do samego poczâtku Wszechôwiata, kiedy to informacje o przyszîym poecie krâûyîy jeszcze bezîadnie w jâdrze pierwotnej mgîawicy. Aby zatem zaprogramowaê maszynë, naleûaîo wpierw powtórzyê - jeôli nie caîy Kosmos od poczâtku, to co najmniej sporâ jego czëôê. Kaûdego innego na miejscu Trurla zadanie to skîoniîoby do rezygnacji, lecz dzielny konstruktor ani myôlaî rejterowaê. Skostruowaî najpierw maszynë, która modelowaîa chaos i elektryczny duch lataî w niej nad elektrycznymi wodami, potem dodaî parametr ôwiatîa, potem pramgîawic, i tak po trosze zbliûaî sië do pierwszej epoki lodowcowej, co byîo moûliwe tylko dlatego, poniewaû maszyna jego w ciâgu piëcimiliardowej czëôci sekundy modelowaîa sto septylionów wydarzeï w czterystu oktylionach miejscach naraz; a jeôli kto sâdzi, ûe Trurl sië gdzieô pomyliî, niech caîy rachunek sam sprawdzi. Modelowaî tedy Trurl poczâtki cywilizacji, krzesanie krzemieni i garbowanie skór, jaszczury i potopy, czworonoûnoôê i ogoniastoôê, potem zaô prabladawca, który wydaî bladawca, który zapoczâtkowaî maszynë, i tak to szîo, eonami i tysiâcleciami, w szumie elektrycznych wirów i prâdów; a kiedy maszyna modelujâca okazywaîa sië przyciasna dla nastëpnej epoki, Trurl dorabiaî jej przystawkë; aû wreszcie z owych dobudówek powstaîo coô w rodzaju miasteczka poplâtanych przewodów i lamp, ûe by sië w ich gmatwaninie diabeî nie rozeznaî. Trurl jednak jakoô tam sobie radziî i dwa razy tylko musiaî powtarzaê: raz, niestety, prawie od poczâtku, bo wyszîo mu, ûe to Abel zabiî Kaina, a nie Kain Abla (wskutek przepalenia sië bezpiecznika w jednym z obwodów), drugi raz zaô cofaê sië byîo trzeba tylko o trzysta milionów lat, do ôrodkowego mezozoiku: gdyû zamiast praryby, która wydaîa prajaszczura, który wydaî prassaka, który wydaî pramaîpë, która wydaîa prabladawca, zrobiîo sië coô takiego dziwnego, ûe zamiast bladawca wyszedî mu latawiec. Zdaje sië ûe to jakaô mucha wpadîa do maszyny i potrâciîa superskopiczny wyîâcznik czynnoôciowy. Poza tym jednak wszstko szîo nad podziw gîadko. Wymodelowane zostaîo ôredniwiecze i staroûytnoôê, i czasy wielkich rewolucji, tak ûe maszyna chwilami trzësîa sië, a lampy, modelujâce co powaûniejsze postëpy cywilizacji, trzeba byîo wodâ polewaê i mokrymi szmatami okîadaê, by sië nie rozleciaîy; postëp ów bowiem, modelowany zwîaszcza w takim tempie, omal ich nie rozsadziî. Pod koniec dwudziestego wieku maszyna dostaîa najpierw wibracji skoônej, a potem trzësiaczki wzdîuûnej, nie wiadomo czemu; Trurl bardzo sië tym martwiî i nawet przygotowaî pewnâ iloôê cementu i klamer, gdyby sië miaîa waliê. Na szczëôcie jakoô sië baz tych ôrodków ostatecznych obeszîo; przejechaîa przez wiek dwudziesty i pomknëîa gîadziej. Potem dopiero szîy, kaûda po piëêdziesiât tysiëcy lat, kolejne cywilizacje istot doskonale rozumnych, z których i Trurl braî poczâtek; i waliîa sië szpula wymodelowanego procesu historycznego za szpulâ do zbiornika; a byîo owych szpul tyle, ûe, patrzâc przez lornetë ze szczytu maszyny, nie widziaîeô kraïca tych zwaîów; wszystko po to, aby wybudowaê jakiegoô tam rymotwórcë, niechby i wybornego! Ale takie sâ juû skutki naukowego zacietrzewienia. W koïcu programy byîy gotowe; naleûaîo tylko wybraê z nich to, co istotne. Gdyû w przeciwnym razie uczenie elektropoety trwaîoby wiele milionów lat.    Przez dwa tygodnie wprowadzaî Trurl do swego przyszîego elektropoety programy ogólne; potem przyszîo strojenie obwodów logicznych, emocjonalnych i semantycznych. Juû chciaî prosiê Klapaucjusza na próbny rozruch, ale sië rozmyôliî i puôciî maszynë wpierw sam. Wygîosiîa natychmiast odczyt o polerowaniu szlifów krystalograficznych dla wstëpnego studium maîych anomalii magnetycznych. Osîabiî wiëc obwody logiczne i wzmocniî emocjonalne; dostaî najpierw czkawki, potem ataku pîaczu, wreszcie z najwiëkszym trudem wygëgaîa, ûe ûycie jest straszne. Wzmocniî semantykë i dobudowaî przystawkë woli; oôwiadczyîa, ûe ma jej odtâd sîuchaê i kazaîa dorobiê sobie dalszych szeôê piëter do dziwiëciu, jakie juû miaîa, aby podumaê nad istotâ bytu. Wstawiî jej dîawik filozoficzny; wówczas przestaîa sië w ogóle do niego odzywaê i tylko kopaîa prâdem. Najwiëkszymi bîaganiami skîoniî jâ do odôpiewania krótkiej piosenki: "Ûabka i babka w jednym staîy domku", ale na tym sië jej popisy wokalne skoïczyîy. Wkrëcaî wiëc, dîawiî, wzmacniaî, osîabiaî, regulowaî, aû wydaîo mu sië, ûe lepiej byê juû nie moûe. Wówczas uraczyîa go wierszem takim, ûe wielkim niebiosom dziëkowaî za przezornoôê; toûby sië Klapaucjusz uômiaî, usîyszawszy te ponure rymowanki, dla których wstëpnie wymodelowaî caîe powstanie Kosmosu i wszystkich moûliwych cywilizacji! Daî szeôê filtrów przeciwgrafomaïskich, pëkaîy jak zapaîki; musiaî je zrobiê ze stali korundowej. Potem jakoô juû poszîo: rozchwiaî maszynë semantycznie, podîâczyî generator rymów i omal nie wysadziî wszystkiego w powietrze, maszyna bowiem zapragnëîa staê sië misjonarzem wôród ubogich plemion gwiezdnych. Wówczas jednak, w ostatniej niemal chwili, gdy byî juû gotów iôê na niâ z mîotem w rëku, przyszîa mu zbawcza myôl. Wyrzuciî wszystkie obwody logiczne i wstawiî na to miejsce ksobne egocentryzatory ze sprzëûeniem narcystycznym. Maszyna zachwiaîa sië, zaômiaîa sië, zapîakaîa i powiedziaîa, ûe boli jâ coô na trzecim piëtrze, ûe ma wszystkiego doôê, ûe ûycie jest dziwne, a wszyscy podli, ûe pewno niedîugo umrze i pragnie tylko jednego: aby o niej pamiëtano, gdy juû jej nie bëdzie. Potem kazaîa sobie daê papieru. Trurl odetchnâî, wyîâczyî jâ i poszedî spaê. Nazajutrz poszedî po Klapaucjusza. Usîyszawszy, ûe ma byê obecny przy rozruchu Elektrybaîta, bo tak postanowiî nazwaê Trurl maszynë, Klapaucjusz rzuciî swojâ caîâ robotë i poszedî, jak staî, tak mu byîo spieszno zostaê naocznym ôwiadkiem poraûki przyjaciela.    Trurl wîâczyî najpierw obwody ûarzenia, potem daî maîy prâd, jeszcze kilka razy wbiegî na górë po dudniâcych schodkach z blachy - Elektrybaît podobny byî do olbrzymiego silnika okrëtowego, caîy w stalowych galeryjkach, kryty nitowanâ blachâ, z licznymi zegarami i klapami - aû wreszcie, zgorâczkowany, baczâc, aby napiëcia anodowe byîy, jak trzeba, powiedziaî, ûe tak, dla rozgrzewki, zacznie sië od maîej jakiejô improwizacyjki. Potem juû, rozumie sië, Klapaucjusz bëdzie mógî dawaê maszynie tematy do wierszy, jakich mu sië ûywnie zechce.    Gdy wskaúniki amplifikacyjne pokazaîy, ûe moc liryczna dochodzi do maksimum, Trurl nieznacznie tylko drûâcâ rëkâ przerzuciî wielki wyîâcznik i niemal natychmiast gîosem lekko ochrypîym, lecz emanujâcym dziwnie sugestywnym czarem, maszyna rzekîa: - Chrzëszczyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny. - Czy to juû wszystko ? - spytaî po dîuûszej chwili niezwykle uprzejmy Klapaucjusz. Trurl zacisnâî tylko wargi, daî maszynie kilka prâdowych uderzeï i znów wîâczyî. Tym razem gîos jej byî o wiele czystszy; moûna sië nim byîo prawdziwie rozkoszowaê, owym solennym, nie pozbawionym uwodzicielskiej wibracji barytonem: Apentuîa niewdziosek, te bëdy gruwaône W koê turmiela weprzâchnie, kostrâ bajtë spoczy, Oproszëdîy znimëci, wyôwirle uwzroczy, A korôliwe porsacze dogremnie wyczkaônie! - Po jakiemu to? - spytaî Klapaucjusz, obserwujâc z doskonaîym spokojem niejakâ panikë, w której Trurl miotaî sië przy pulpicie; wreszcie machnâwszy rozpaczliwie rëkâ, pognaî, dudniâc po stopniach, schodkami w górë stalowego ogromu. Widaê go byîo, jak na czworakach wczoîguje sië przez otwarte klapy do wnëtrza machiny, jak stuka tam, klnâc zaciekle, jak przykrëca coô, dzwoni kluczami, jak znowu wyczoîguje sië i bieûy kîusem na inny pomost; wreszcie wydaî okrzyk triumfu, wyrzuciî spalonâ lampë, która roztrzaskaîa sië o podîogë hali o krok od Klapaucjusza, nawet go za të nieostroûnoôê nie raczyî przeprosiê, lecz pospiesznie wstawiî na wîaôciwe miejsce nowâ lampë, wytarî zabrudzone rëce miëkkâ szmatkâ i zawoîaî z góry, by Klapaucjusz zechciaî wîâczyê maszynë. Rozlegîy sië sîowa: Trzy, samoîóû wywiorstne, grëzacz tëci wzdyûmy, Apelajda sëkliwa borowajkë kuci, Greni maîopoleôny te przezîawskie tryûmy, Aû bamba sië odmruczy i goîa powróci. - Juû jest lepiej! - zawoîaî z niezupeînym przekonaniem Trurl. Ostatnie sîowa byîy do sensu, zauwaûyîeô? - Jeôli to jest wszystko... - rzekî Klapaucjusz , który byî teraz uosobieniem wykwintnej uprzejmoôci. - Niech to diabli! - wrzasnâî Trurl i znów zniknâî we wnëtrznoôciach machiny; îomotaîo tam, dudniîo, sîychaê byîo trzask wyîadowaï i zdîawione przekleïstwa konstruktora. Wystawiî nagle gîowë z trzeciego piëtra przez maîâ klapkë i krzyknâî: - Naciônij teraz!! Klapaucjusz uczyniî to. Elektrybaît zadrûaî od fundamentów do szczytu i zaczâî: Ûâdny mîëciny brâdnej, îydasty îaniele, Samoêpaku mimajki...    Tu urwaî , gdyû Trurl szarpnâî wôciekle za jakiô kabel, coô zachrobotaîo i maszyna umilkîa. Klapaucjusz tak sië ômiaî, ûe aû musiaî usiâôê na podîodze. Trurl miotaî sië tu i tam, raptem coô trzasîo, prasîo i maszyna bardzo rzeczowo, spokojnie, oôwiadczyîa: Zawiôê, pycha, egoizm do maîoôci zmusza. Doôwiadczy tego, pragnâc iôê z Elektrybaîtem W zawody, pewien prostak. Ale Klapaucjusza Olbrzym ducha przeôcignie, niby ûóîwia autem. - Ha! Proszë! Epigramat! Jak najbardziej na miejscu! - wykrzykiwaî Trurl, krëcâc sië w kóîko, juû coraz niûej, zbiegaî bowiem w dóî po wâskich, spiralnych schodkach, aû wpadî na dole niemal prosto w objëcia kolegi, który przestaî sië ômiaê, nieco zaskoczony. - To lichota - rzekî zaraz Klapaucjusz. - Poza tym to nie on, to ty! - Jak to - ja?!    - Uîoûyîeô to z góry. Poznajë po prymitywizmie , zîoôliwoôci bezsilnej i nëdzy rymów. - Wiëc proszë! Ûâdaj czego innego! Czego tylko chcesz! No , czemu milczysz? Boisz sië, co?! - Nie bojë sië, tylko sië namyôlam - rzekî zirytowany Klapaucjusz, usiîujâc wynaleúê najtrudniejsze z moûliwych zadaï, poniewaû nie bez sîusznoôci sâdziî, ûe spór o to, czy wiersz uîoûony przez maszynë jest doskonaîy, czy nie, trudno bëdzie rozstrzygnâê. - Niech uîoûy wiersz o cyberotyce! - rzekî nagle, rozjaôniony. - Ûeby tam byîo najwyûej szeôê linijek, a w nich o miîoôci i o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyûszych sferach, o nieszczëôciu, o kazirodztwie, do rymu i ûeby wszystkie sîowa byîy tylko na literë C!! - A caîego wykîadu ogólnej teorii nieskoïczonych automatów nie ma tam czasem byê? - wrzasnâî rozwôcieczony do ûywego Trurl. - Nie moûna stawiaê tak kretyïskich warun...    Ale nie dokoïczyî , poniewaû sîodki baryton, wypeîniajâc caîâ halë, odezwaî sië wîaônie: Cyprian cyberotoman, cynik, ceniâc czule Czarnej córy cesarskiej cud ciemnego ciaîa, Ciâgle cytrâ czarowaî. Czerwieniaîa caîa, Cicha, co dzieï czekaîa, cierpiaîa, czuwaîa... ... Cyprian ciotkë caîuje, cisnâwszy czarnulë!! - I co ty na to? - wziâî sië Trurl pod boki , a Klapaucjusz ani myôlâc juû woîaî: - A teraz na G! Czterowiersz o istocie , która byîa zarazem maszynâ myôlâcâ i bezmyôlnâ, gwaîtownâ i okrutnâ, która miaîa szesnaôcie naîoûnic, skrzydîa, cztery malowane kufry, w kaûdym po tysiâc zîotych talarów z profilem cesarza Murdeborda, dwa paîace i pëdziîa ûycie na mordach oraz... - Gniewny Gienek Gienerator, garbiâc garôci , grzâzî gwaîtownie... - zaczëîa maszyna, lecz Trurl skoczyî do pulpitu, nacisnâî wyîâcznik i zasîaniajâc go wîasnym ciaîem, rzekî zduszonym gîosem: - Ûadnych takich bzdur wiëcej nie bëdzie! Nie dopuszczë do marnowania wielkiego talentu! Albo zamawiasz uczciwe wiersze albo na tym koniec ! - A cóû - to nie sâ uczciwe wiersze?... - zaczâî Klapaucjusz. - Nie! To jakieô îamigîówki , rebusy! Nie budowaîem maszyny do idiotycznych krzyûówek! To zwykîe wyrobnictwo, a nie Wielka Sztuka! Proszë podaê temat, moûe byê dowolnie trudny... Klapaucjusz myôlaî, myôlaî, wreszcie zmarszczyî sië i rzekî:    - Dobrze. Niech bëdzie o miîoôci i ômierci , ale wszystko to musi byê wyraûone jëzykami wyûszej matematyki, a zwîaszcza algebry tensorów. Moûe byê równieû wyûsza topologia i analiza. A przy tym erotycznie silne, nawet zuchwaîe, i w sferach cybernetycznych.    - Zwariowaîeô chyba. Matematykâ o miîoôci? Nie, ty masz úle w gîowie - zaczâî Trurl. Lecz zamilkî wraz z Klapaucjuszem, poniewaû Elektrybaît jâî deklamowaê: Nieômiaîy cybernetyk potëûnie ekstrema Poznawaî, kiedy grupy unimodularne Cyberiady caîkowaî w popoîudnie parne, Nie wiedzâc, czy jest miîoôê, czy jeszcze jej nie ma? Precz mi, precz, Laplasjany z wieczora do ranka, I wersory wektorów z ranka do wieczora! Bliûej, przeciwobrazy! Bliûej, bo juû pora Zredukowaê kochankë do objëê kochanka! On drûenia wspóîmetryczne, które jëk jednoczy, zmieni w grupy obrotów i sprzëûenia zwrotne, A takie kaskadowe, a takie zawrotne, Ûe zwarciem zagraúajâ, idâc z oczu w oczy! Ty, klaso transfinalna! Ty, silna wielkoôci! Nieprzywiedlne continuum! Praukîadzie biaîy! Christofella ze Stoksem oddam na wiek caîy Za pierwszâ i ostatniâ pochodnâ miîoôci. Twych skalarnych przestrzeni wielolistne gîëbie Ukaû uwikîanemu w Teoremat Ciaîa, Cyberiado cyprysów, bimodalnie caîa W gradientach, rozmnoûonych na loty goîëbie! O, nie doûyî rozkoszy, kto tak bez siwizny Ani w przestrzeni Weyla ani Brouwera Studium topologiczne uôciskiem otwiera Badajâc Moebiusowi nieznane krzywizny! O, wielkopowîokowa uczuê komitanto, Wiele trzeba cië caniê, ten sië dowie tylko, Kto, takich parametrów przeczuwajâc fantom, Ginie w nanosekundach, pîonâc kaûdâ chwilkâ! Jak punkt, wchodzâcy w ukîad holonomicznoôci, Pozbawiany wspóîrzëdnych zera asymptotâ, Tak w ostatniej projekcji, ostatniâ pieszczotâ Ûegnany - cybernetyk umiera z miîoôci.    Na tym sië turniej poetycki zakoïczyî, Klapaucjusz bowiem odszedî zaraz do domu, mówiâc, ûe wróci wnet z nowymi tematami, lecz wiëcej sië nie pokazaî, w obawie, iû mimo woli da Trurlowi jeszcze jeden powó do chwaîy; ów zaô gîosiî, iû Klapaucjusz uciekî, niezdolny skryê gwaîtownego wzruszenia. Na co tamten, ûe od czasu zbudowania Elektrybaîta Trurlowi caîkiem juû przewróciîo sië w gîowie.    Minëîo niewiele czasu, a wieôê o elektrycznym wieszczu dotarîa do prawdziwych, to jest - zwyczajnych poetów. Oburzeni do ûywego, postanowili ignorowaê maszynë, znalazîo sië wszakûe kilku na tyle ciekawych, ûe wybrali sië chyîkiem do Elektrybaîta. Ów przyjâî ich grzecznie, w hali peînej zapisanych juû papierów, bo tworzyî dzieï i noc bez przerwy. Poeci byli awangardzistami, Elektrybaît natomiast tworzyî w stylu klasycznym, poniewaû Trurl maîo znajâc sië na poezji, oparî programy "natychajâce" na dzieîach klasyków. Jëli wiëc przybysze drwiê z Elektrybaîta, ûe aû mu maîo mury katodowe nie pëkîy, i odeszli w triumfie. Maszyna posiadaîa jednak samoprogramowanie oraz specjalny obwód wzmocnienia ambicjonalnego z bezpiecznikami na szeôê kiloamperów, wiëc w krótkim czasie wszystko najzupeîniej sië odmieniîo. Wiersze jej staîy sië ciemne, wieloznaczne, turpistyczne, magiczne i wzruszajâce do kompletnej niezrozumiaîoôci. Tak wiëc, gdy przybyîa nastëpna grupa poetów, by podrwiê i poszydziê z maszyny, ta odezwaîa sië takâ improwizacjâ nowoczesnâ, ûe dech im zaparîo, a drugi zaraz wiersz wywoîaî powaûne zasîabniëcie pewnego twórcy starszego pokolenia, który miaî dwie nagrody païstwowe i posâg w parku miejskim. Odtâd ûaden poeta nie mógî oprzeê sië zgubnej chëtce wyzwania Elektrybaîta na turniej liryczny - i ciâgnëli zewszâd, niosâc wory i teczki peîne rëkopisów. Elektrybaît pozwalaî deklamowaê przybyszowi, przy czym zaraz chwytaî algorytm jego poezji i, opierajâc sië na nim, odpowiadaî wierszami, utrzymanymi w tymûe duchu, lecz dwieôcie dwadzieôcia do trzysta czterdzieôci razy lepszymi.    Po niedîugim czasie doszedî do takiej wprawy, ûe jednym, drugim sonetem zwalaî z nóg zasîuûonego wieszcza. I to byîo najgorsze chyba, okazaîo sië bowiem, iû z zapasów wychodzâ caîo tylko grafomani, którzy, jak wiadomo, nie odróûniajâ wierszy dobrych od zîych; uchodzili wiëc bezkarnie i tylko jeden zîamaî raz nogë, potknâwszy sië u wyjôcia o wielki epicki poemat Elektrybaîta, zupeînie nowy, który zaczynaî sië od sîów: Ciemnoôê i pustki w ciemnoôci obroty Ôlad dotykalny, ale nieprawdziwy, I wiatr, jak halny, i wzrok jeszcze ûywy, I krok jak gdyby wracajâcej roty.    Natomiast prawdziwych poetów Elektrybaît dziesiâtkowaî, chociaû poôrednio, bo wszak nie czyniî im nic zîego. Niemniej najpierw pewien sëdziwy liryk, a potem dwu awangardzistów popeîniîo samobójstwo, skaczâc z wysokiej skaîy, która fatalnym zbiegiem okolicznoôci sterczaîa wîaônie przy drodze îâczâcej siedzibë Trurla ze stacjâ kolei ûelaznej.    Poeci zwoîali zaraz szereg zebraï protestacyjnych i zaûâdali, aby maszynë opieczëtowano, lecz poza nimi nikt na fenomen nie zwróciî uwagi. Owszem, redakcje gazet byîy nawet rade, albowiem Elektrybaît, piszâcy pod kilkoma tysiâcami pseudonimów naraz, miaî gotowy poemat wskazanych rozmiarów na kaûdâ okazjë, a ta okolicznoôciowa poezja byîa taka, ûe obywatele wyrywali sobie gazety z râk i na ulicach widziaîo sië wniebowziëte twarze, nieprzytomne uômiechy oraz sîyszaîo sië ciche îkania. Wiersze Elektrybaîta znali wszyscy; powietrze trzësîo sië od bîogich rymów, a natury co wraûliwsze, raûone specjalnie skonstruowanymi metaforami czy asonansami, nieraz mdlaîy nawet; lecz i na të okazjë byî przygotowany gigant natchnienia, albowiem zaraz wyprodukowaî odpowiedniâ iloôê sonetów trzeúwiâcych.    Sam Trurl miaî w zwiâzku ze swym osiâgniëciem niemaîe kîopoty. Klasycy, jako na ogóî starcy, niewiele mu zaszkodzili, jeôli nie liczyê kamieni, wybijajâcych systematycznie okna oraz pewnych substancji, nie dajâcych sië nazwaê po imieniu, którymi obrzucono jego domostwo. Gorzej byîo z mîodymi. Pewien poeta najmîodszego pokolenia, którego wiersze odznaczaîy sië wielkâ siîâ lirycznâ, a on sam - fizycznâ, okrutnie go pobiî. Gdy tedy Trurl leczyî sië w szpitalu, wypadki pëdziîy dalej; nie byîo ani dnia bez nowego samobójstwa, bez pogrzebu, przed bramâ szpitalnâ krâûyîy pikiety i dawaîa sië juû sîyszeê strzelanina, albowiem zamiast rëkopisów poeci przynosili coraz czëôciej w teczkach samopaîy, raûâc Elektrybaîta, którego stalowej naturze kule wcale jednak nie szkodziîy. Po powrocie do domu zrozpaczony i osîabîy konstruktor postanowiî pewnej nocy rozebraê wîasnymi rëkami stworzonego przez sië geniusza.    Gdy atoli z lekka kulejâc, zbliûyî sië do maszyny, ta, na widok obcëgów w jego dîoni i bîysków desperacji w oku, buchnëîa takâ namiëtnâ lirykâ bîagajâc o îaskë, ûe rozszlochany Trurl cisnâî narzëdzia i wróciî do siebie, brnâc po kolana w nowych utworach elektroducha, które siëgaîy mu do póî piersi, zaôcielajâc szemrzâcym oceanem papieru caîâ halë.    Kiedy jednak w nastëpnym miesiâcu przyszedî rachunek za elektrycznoôê, pochîoniëtâ przez maszynë, pociemniaîo mu w oczach. Rad byî zasiëgnâê rady starego druha Klapaucjusza, lecz ów zniknâî, jakby sië pod nim ziemia rozwarîa. Skazany na wîasny koncept, pewnej nocy Trurl odciâî maszynie dopîyw prâdu, rozebraî jâ, zaîadowaî na statek, wywiózî na pewnâ niewielkâ planetoidë i tam zmontowaî na powrót, przydawszy jej, jako úródîo energii twórczej, stos atomowy.    Potem wróciî chyîkiem do domu, ale historia na tym sië nie skoïczyîa, albowiem Elektrybaît, nie majâc juû moûliwoôci publikowania utworów drukiem, jâî nadawaê je na wszystkich zakresach fal radiowych, czym wprawiaî zaîogi i pasaûerów rakiet w liryczne stany odrëtwienia, a osoby subtelne doznawaîy nawet ciëûkich ataków zachwytu z nastëpczym otëpieniem. Ustaliwszy w czym rzecz, zwierzchnoôê ûeglugi kosmicznej zwróciîa sië oficjalnie do Trurla z ûâdaniem natychmiastowej likwidacji naleûâcego doï urzâdzenia, które zakîócaîo lirykâ spokój publiczny i zagraûaîo zdrowiu pasaûerów.    Wtedy zaczâî sië Trurl ukrywaê. Posîano wiëc na planetoidë monterów, aby zaplombowali Elektrybaîtowi wyjôcie liryczne, on jednak oszoîomiî ich kilkoma balladami, tak ûe nie wykonali zadania. Posîano potem gîuchych, lecz Elektrybaît przekazaî im lirycznâ informacjë na migi. Mówiê wiëc jëîo sië juû gîoôno o koniecznej ekspedycji karnej lub zbombardowaniu elektropoety. Wówczas jednak nabyî go pewien wîadca z sâsiedniego systemu gwiezdnego i zaholowaî wraz z planetoidâ do swego królestwa.    Teraz Trurl mógî wreszcie ujawniê sië i odetchnâê. Co prawda na poîudniowym nieboskîonie od czasu do czasu widaê eksplozje gwiazd supernowych, jakich nie pamiëtajâ najstarsi, i chodzâ gîuche wieôci, jakoby miaîo to zwiâzek z poezjâ. Oto ów wîadca w przystëpie dziwacznego kaprysu kazaî podobno swym astroinûynierom podîâczyê Elektrybaîta do konstelacji biaîych olbrzymów, wskutek czego kaûda strofka wiersza przeksztaîcana jest w gigantyczne protuberancje sîoïc, tak ûe najwiëkszy poeta Kosmosu nadaje swe dzieîa tëtnieniem ognia wszystkim nieskoïczonym otchîaniom galaktycznym naraz. Jednym sîowem - ów wielki król uczyniî go lirycznym motorem gromady gwiazd wybuchajâcych. Gdyby nawet byîa w tym okruszyna prawdy, dziaîo sië to zbyt daleko, by mogîo zakîóciê sen Trurlowi, który zaprzysiâgî sobie na wszystkie ôwiëtoôci nigdy juû wiëcej nie braê sië do cybernetycznego modelowania procesów twórczych. Stanisîaw Lem --------------- Rozstaje informatyczne. --------------------------- To, co zamierzam opowiedzieê w streszczeniu, jest krytycznym 1 wyciâgiem z artykuîu badacza pracujâcego we francuskim "Centre National de Recherche Scientifique" (CNRS), Filipa Breton, zamieszczonego w jednym z ostatnich wydaï 1996 roku popularno-naukowego miesiëcznika SCIENCE ET VIE, a zatytuîowanego "Komunikacja pomiëdzy Dobrem a Zîem". Naukowiec ów ukazuje najpierw czysto technologiczne trendy obecne dzisiaj w rozwoju informatyki SIECIOWEJ i KOMPUTEROWEJ, a mianowicie (on takûe, jak ja dawniej, powoîuje sië na dominikanina Dominika Dubarle z jego wystâpieniem o "Wienerowskiej maszynie do rzâdzenia païstwem" z 1948r. w Le Monde) prezentuje - z jednej strony - maszyny (do przetwarzania danych), jakich "praojcem elektronicznym" byî ENIAC przed póîwieczem (czyli komputery coraz szybsze, coraz bardziej "terabajtowo przeûuwajâce dane"), a z drugiej strony - mikrokomputery, po czëôci wywodzâce sië od "laptopów", obecnie zaô aû tak redukowane w "lokalnej obecnoôci swojej", ûe uûytkownikowi pozostaje wîaôciwie maîo co ponad k l a w i a t u r ë, natomiast robocze sprawnoôci zostaâ przekazane miëdzykomputerowej SIECI, z jej "elektoneuronowymi" wëzîami (serwerów, procesorów, programów operacyjnych DO PRZYWOÎYWANIA etc.). Tak wiëc wyglâda "informatyczna skrajnia": albo machiny zawîaszczajâce centralizacyjnie dane i ich przetwarzanie, albo maszynki w dyspersji ("rozpraszane"), których îoûyskami stajâ sië SIECI. Z tej pokazanej przez Bretona nieco szerzej deskrypcji czysto 2 technicznej wywodzi on "rozstaje" moûliwoôci PRZYSZÎYCH, które majâ nie tylko ideologiczny i nie tylko gospodarczy, ale nawet POLITYCZNY charakter, jako zmierzajâce - w jego ujëciu - do wstrzâsajâco radykalnej przemiany caîego ludzkiego ôwiata. Zabierajâc sië do zaprezentowania tej jego wizji, juû z góry pragnë zaznaczyê, ûe ûadna ze skrajnoôci, jakie on prognozuje, moim zdaniem, nie zostanie urzeczywistniona, takûe, chociaû nie tylko dlatego, poniewaû "uzbrojenie", czy raczej "oprzyrzâdowanie techniczne", niezbëdne dla ziszczenie tej czy tamtej ekstremalnej odmiany (alternatywy) NIE MOÛE staê sië powszechnym dobytkiem wszystkich istot na zamieszkujâcych Ziemië (czyli ludzkoôci po prostu). "Pochód" cywilizacyjny, jakem go zwykî byî nazywaê, rozciâga sië bowiem, w miarë akceleracji dokonaï techno-îâcznoôciowych, coraz bardziej i myôl o tym, ûe Chiïczycy, ûe Hindusi, ûe Beduini i reszta Trzeciego Ôwiata w ogóle bëdzie w FIZYCZNYM STANIE wejôê miëdzy rozwierajâce sië (za Bretonem) infonoûyce jest utopiâ (albo dystopiâ, czyli antyutopiâ: to wszystko jedno): ani Bretona skrajne "Zîo" ani "Dobro" nie mogâ nastâpiê dla trywialnej przyczyny - nie s t a ê bëdzie bowiem jakichô trzech czwartych ludzkoôci na to, aby po prostu stanâê na przepowiadanym inforozstaju, i pójôê jednâ z dróg, które nawzajem bëdâ sië wykluczaê. Zafascynowanie owym "rostajem" Bretona wynika stâd, ûe on sam, 3 siedzâc w gîëbinach sieciowo-komputerowej problematyki, widzâc rozpëdzonâ ekspansjë Internetu i innych sieci, ich zrazu spontanicznâ "samoorganizacjë", czyli rozrosty, przez zainteresowany Kapitaî jednak sterowanâ, popada w znany od dawna styl zawëûonego utopijnie myôlenia. I popadnie jak ci, którzy w kaûdej z kolejnych rewolucji innowacyjnych techniki, od ponad stulecia dawali wiarë w przyszîoôê caîej Ziemi "lotniczâ" albo "parowâ" aû do "kosmonautycznej", a tym samym widzieli w jednej grupie dziaîaï instrumantalnych caîâ przyszîoôê ôwiata - niejako stawiali "wszystkie nadzieje i obawy" na jakieô jedyne pole ôwiatowej rulety futurologicznej i zawsze sië mylili, gdyû nie ma po prostu ani "jedynego pola" ani, "jedynej drogi" dla caîej ludzkoôci i byê nie moûe. Niemniej, warto opwiedzieê o przepowiadanej "ideologizacji" socjo-politycznej potencjaîow informatyki. Otóû z jednej strony mamy rodzaj ANARCHII: totalne rozpowszechnienie 4 îâcznoôci potencjalnej "wszystkich ze wszystkimi", wchîaniajâce w swoje "wnëtrznoôci" edukacjë, ekonomië, lecznictwo, razem z "kolizjami wartoôci" (które mogîyby mieê charakter "miëdzycywilizacyjnych zderzeï" Samuela Huntingtona, prognozowanych w jego ksiâûce - to jest dyrektor instytutu strategicznych studiów w USA), czyli zrównanie "wszyskich równych" dziëki interkomunikacji, aû po zlikwidowanie wszelkich wîadz centralnych, rzâdów, erozjë mono czy oligopoli, "rozsmarowanie" koncentracji potëg païstwowych, czy gospodarczych, aû wreszcie zjawia sië planeta caîkowicie "usieciowiona", skomputeryzowana, a jednostki siedzâ w jej "wëzîach", czy "oczkach" jak w kokonach i ûyjâ zarazem wspólnie i osobno. To, poniewaû kaûdy moûe przeûywaê obecnoôê KAÛDEGO czy KAÛDEJ i to w s z ë d z i e. Z podsumaowania takiej wersji rozwojowej wynika wreszcie obraz zaniku "rzeczywistej rzeczywistoôci" jako opozycji wzglëdem "rzeczywistoôci wirtualnej", skoro jedno staje sië tym samym, co drugie. Mówiâc najkrócej, przestaje istnieê róûnica pomiëdzy Relnym a Wirtualnym, Naturalnym i Sztucznym - i to ma byê jedna skrajna droga z rozstaju. Podczas kiedy tamta droga byîa "superliberalna" aû po anachronizm, 5 wyjôcie przeciwstawne z powstajâcej alternatywy wyglâda najzupeîniej odmiennie. Znowu mówiâc krótko, zamiast do zrównaia mamy dojôê do hierarchizujâcej centralizacji, zamiast rozproszenia w globalnej anarchi zmierzamy do "INFOMOLOCHA", który wskutek tego, ûe kontrolowaê moûe îâcznoê wszystkich ze wszystkimi, zaczyna panowaê NIE TYLKO INFORMACYJNIE jak utrapocztowiec-posîaniec i przekaúnik wszechzmysîowy - poniewaû staje sië na koniec nie tylko wîadcâ, ale i demiurgiem, skoro moûe kontrolujâc nawet GENOMY decydowaê o tym, jacy ludzie urodziê sië dopiero m a j â. Na koïcu droga ta czyni moûliwym wzejôcie olbrzymiego "Big Brother" Orwellowskiego: Pana Planety, wszechobecnego i wszëdobylskiego Zaglâdacza, Podsîuchiwacza, Dyspozytora, Nadzoecy, chociaû nie musi on koniecznie staê sië "samym ZÎEM" - to sobie raczej francuski badacz dla niejakiego, upraszczajâcego uwyraúnienia alternatywy wymalowaî (jak diabîa na ôcianie). A wiëc mamy przed sobâ takâ panoramë: ALBO "spoîeczeïstwo wszechkomunikacji", w którym, jako iû wszyscy sâ dziëki jej potencjalnemu dostëpowi r ó w n i, dziwnie ziszcza sië rojenie Norberta Wienera, z jego ksiâûki (z lat piëêdziesiâtych) "Human Use of Human Beings", przypominajâce teorie anarchistyczne Bakunina z koïca XIX wieku, wiëc o spoîecznoôci "samoregulacyjnej", wyzbytej païstwowoôci, rozdrobnionej na mniejsze, bardziej "socjokompatybilne" zgrupowania, powiâzane sieciâ globalnej komunikacji - ALBO na odwrót: WÎADZA scentralizowana jako "wszechwiedzâca" wszystko o wszystkich. To - w skrócie. W obu przeciwstawnych wersjach rzecz wydaje mi sië jednakowo 6 nieprawdopodobna - nie tylko przez uwagë (o "nieoprzyrzâdowaniu" wszystkich ûyjâcych) jakâ poprzedziîem të hipotezë dwuczîonowâ. Prawdâ jest, iû historia nowoûytnych technik îâcznoôci wynika z konfliktów i aliansów, powstajâcych miëdzy nazwanymi tendencjami (dyspersja przeciw koncentracji). Wielkie "prakomputery" póîwiecza powstawaîy napëdzane przez antagonizm Zimnej Wojny, tendencje do jednostronnej supremacji i byîy zarazem poûâdane przez oôrodki militarnych nacisków i przez Wielki Cywilny Kapitaî (który nie musiaî byê cywilny jako producent broni). To byîa epoka Pentagonu wspóîpracujâcego z International Bussines Machines. Reakcjë na ten trend ustanowiîo pojawienie sië "mikroinformatyki", zmierzajâcej nawet ku - jeszcze nieistniejâcej - NANOINFORMATYCE - a fenomen ów byî jednak "nie bardzo chcianym dzieckiem" zimnej wojny dlatego, poniewaû S I E Ê zostaîa w zaîoûeniach swoich zamyôlana jako taki system îâcznoôci, który, wyzbyty jedynego Centrum (Centrali), przetrzyma udary wojny atomowej, po prostu dlatego, poniewaû jeôli sië GÎOWY nie ma, to wróg w nieistniejâcâ nie trafi i jej nie zniszczy... Lecz "anarchistyczny potencjaî" istniaî JUÛ w samym owym zamyôle, poniewaû widaê obecnie, ûe Internet nie bardzo jest gotów poddawaê wszelkim takim interwencjom nadzoru czy aû CENZURY, którym z samej predyspozycji swojej MIAÎ sië skutecznie oprzeê, wiëc sië opiera i na tym "oporze" budujâ "anarchiôci informatyki" swoje koncepcje. Z kolei Bill Gates chciaîby, aby informacje - WSZELKIE - stawaîy sië przede wszystkim "TOWAREM". Komercjalizacja przyniosîa mu miliarderstwo, które jednakowoû udziaîem wszystkich mieszkaïców planety z caîâ pewnoôciâ staê sië NIE MOÛE. Naleûy zwróciê uwagë na to, ûe sterowanie i urabianie umysîów ludzkich informacjâ jest naturalnie juû w toku, wiëc moûliwe jako "wszechobecna propaganda". Naleûy równieû zwaûyê, ûe nieodpîatnâ wszechdostëpnoôciâ informacji jakichkolwiek napewno nie jest zainteresowany Kapitaî i tendencja "utowarowienia" informacyjnych zasobów ludzkich JUÛ sië obecnie przejawia na ôwiecie. Naleûy jednak pamiëtaê, ûe oprócz noôników informacji niezbëdne sâ ludziom "noôniki" ûywnoôci, energii, ôrodków produkcyjnych, surowców: po prostu niezbëdnych materiaîów do pozyskiwania z Planety i jej kosmicznego okola. Solidne zawîaszczenie rynku informatycznego przez rozmaicie prosperujâce MICROSOFTY to jedna strona medalu. Drugâ, jak dotâd na szczëôcie tylko m o û l i w â, wszelako juû przewidywalnâ, byîyby, jak je nazywa Breton, "informatyczne Czarnobyle". Chodzi o to, ûe przyszîe sieci îâcznoôci globalnej, powstajâce juû nie bez znamion chaosu i "labiryntowoôci" wywoîanej samym PRZYSPIESZANIEM ich rozrostów (racjonalnie planujâcy konceptualizm rozwiâzaï nie zawsze tu nadâûa i czësto przypomina dziaîania typu "straûy poûarnej" albo "pomocy w nagîych wypadkach", pogotowia, udajâcego sië tam, gdzie powstajâ defekty nieprzewidywane), ûe zatem Internet i inne rodzaje sieci mogâ okazaê sië kruche, jako paradoksalnie podatne na zniszczenie w tym wiëkszej mierze, w jakiej zaczynajâ nieôê, przekazywaê i przerabiaê coraz wiëkszâ "masë informacji". To jest jeszcze trochë nazwanie metaforyczne, ale o "MASIE informacji" jako dosîownej (gdyû bardzo kosztowne rzeczy dúwigajâcej) dawno temu juû pisaîem. Toteû nie tylko "terroryzm informatyczny" moûe do owych "Czarnobylów" prowadziê: jeszcze wiëksze zagroûenie moûe powstaê proporcjonalnie do rozmiarów wîadzy ekonomiczno-politycznej, oddawanej do rozporzâdzania albo do przechowania Sieciom. Sieci nie powinny np. (razem z ich "komputerowiskowymi wëzîami") po prostu z a s t â p i ê bibliotek, czy to publicznych, czy naukowo-uniwersyteckich: nie powinny bowiem niczego zastëpowaê jako skîadowiska informacji sposobem w y î â c z n y m. Koncentracja monopolizacyjna nawet i w sieciach ani zdrowa, ani caîkiem bezpieczna byê bowiem nie moûe. Tak wiëc mamy obraz przed sobâ w skrajnoôciach raczej paradoksalny: 7 albo spoîeczeïstwa komunikacyjnie "spokojnego" a zarazem silnie indywidualistycznego, w którym dochodzi do "wszech pacyfikacji", poniewaû "fizycznie" nikt nikomu nic zîego zrobiê nie moûe a cenâ jest faktyczna samotnoôê w kokonie elektronicznym. Ûycie "staje sië wirtualne", "sfantomatyzowane". Moûna byê w Luwrze, w Himalajach wszëdzie, byê "kaûdym" nawet (sâ "komputerowo-sieciowi narkomani", którzy rozsyîajâ po sieci swoje fikcyjne wcielenia osobowoôciowe - w Tarzana, w dziewczynë, w królika...) ale "naprawdë" jest sië ciâgle w jwdnym miejscu. Moim zdaniem, jest to raczej kiepska Science Fiction. Albo teû sieê nie îâczy ludzi, lecz, we wîadzy jakowychô monopolistów, jest ona ponad ludúmi i potrafi nimi wszechstronnie sterowaê. Krytyk mój, Andrzej Stoff, zauwaûyî trafnie, ûe "doôê dobrotliwego Wielkiego Brata" (byê moûe elektronicznego niczem moloch rzâdzâcy spoîeczeïstwem Ojca Dubarle) sporzâdziîem w "Powrocie z gwiazd", jako "elektrokratë niewidzialnego", który "osobiôcie" zdaje sië w ogóle w powieôci nieobecny, nawet domysîami bohaterów nigdzie nie nazwany, a jednak jego istnienie zdaje sië logicznie wynikaê stâd, ûe okreôlone instytucje (np. tak zwany "Adapt") potrafiâ nieustannie ôledziê i kontrolowaê - ale jakby nieingerencyjnie - najdrobniejsze ruchy czy posuniëcia jednostki (bohatera, ale byê moûe NIE TYLKO jego). Wszystko opisane w powieôci MOÛE wynikaê z przypadku, wszystko moûe byê "losem biegnâcym bezinterwencyjnie", lecz sâ tam miejsca, w których owa niewiadoma, nie wiadomo do kogo przynaleûna "wszechwiedza" (a moûe i wszechwîadza?) zdaje sië - lecz dosyê delikatnie - przejawiaê... (Co zresztâ zachodzi juû jako jedyny wyrazisty domysî bohatera na samym poczâtku narracji, kiedy powróciwszy "z gwiazd" na Ziemië, bez sugerowanego mu pobytu w ksiëûycowym "Adapcie", moûe wprawdzie od razu wylâdowaê na Ziemi, lecz kosztuje go to bîâdzenie w meadrach technologicznie caîkowicie niezrozumiaîej dlaï nowej cywilizacji, nim wylâduje w hotelu - a jakieô "wîadze" o jego bîâdzeniach doskonale jakoô wiedzâ...) Otóû zabawne jest to, ûe owâ "niewidzialnâ wszechkontrolë" urzeczywistnianâ przez - powiedzmy to tutaj tak - "elektrokracjë" (a zatem "Maszynë do bardzo îagodnego Z POZORU rzâdzenia) wymyôliîem, aczkolwiek bynajmniej nie wymyôliîem jej: znaczy to, ûe nawet mi do gîowy nie przyszîa moûliwoôê pokazanego przez A.Stoffa, wyinterpretowania powieôciowych zajôê. "Jakoô samo sië tak napisaîo", a ja przypominam tutaj owâ rzecz nie dlatego, iûbym chciaî sië jeszcze raz jako udaîy prognosta cytowaê, lecz jedynie dlatego, poniewaû fabuîa "Powrotu z gwiazd" pokazuje, iû nie musi byê "elektrokracja wszechobecna" od razu jakâô formâ tyrani czy dyktatury modo Orwelliano. Moûe byê îagodna, moûe byê pieôciwa, mogîaby byê nawet niewidzialna chyba tylko z wyjâtkami wrëcz eschatologicznych sytuacji, w których wypadaîoby jej co najmniej na mgnienie zjawiê sië na zasadzie "elektronicznego Anioîa Stróûa". Na co dzieï nikt by jej interwencji nie dostrzegaî. A wniosek z powyûszego taki, ûe nie znajdujemy sië w ûaden nieuchronny sposób pomiëdzy ekstremami, nazwanej przez francuskiego teoretyka, alternatywy. Jakkolwiek bëdzie - bëdzie INACZEJ, aniûeli on sobie wyobraûaî - poniewaû miëdzy Dobrem a Zîem znajdujemy sië w ûyciu i w ôwiecie wielowymiarowym, w którym dokumentnie pomieszane jest Przypadkowe z Nieuchronnym. Nie naleûy w kaûdym razie dowierzaê bywaîym specjalistom, wyûej uszu 8 i oczu zanurzonym w gâszczach informatycznej elektroniki. Naleûy raczej uôwiadomiê sobie, ûe kaûdy znany nam z historii wschód nowej, radykalnie bezkresnej moûliwoôci, obiecujâcej technologicznej innowacji, budziî zarazem nadzieje, wcale powszechne niejednokrotnie, iû JEMU wîaônie przypadnie rola Odnowiciela, Budziciela, a nawet Zbawcy ludzkoôci - dziëki caîkowitej przemianie stosunków spoîecznych, wiëc dziëki wspaniaîemu udoskonaleniu jakûe trapionej przez samâ siebie ludzkiej cywilizacji. Prëdzej czy póúniej nazbyt jednostronnie i zbyt gwaîtownie skrzesane zapaîy i oczekiwania blednâ, miliardowe zyski rozpîynâ sië, byê moûe, niezwykle sprawny w znanym nam odcinku dziejów kapitalizm ze swoim rynkiem, grâ podaûy, utowarowieï i popytu - sprawny w zaprzëganiu nowin wynalazczych do rydwanu zysków finansowych i ekonomicznych - moûe i të kolejnâ "sieciowo-informatycznâ" rewolucjë przetrzyma, a nawet znacznâ jej czëôê zdoîa puôciê w swoje mîyny - niemniej jednak nadto jednostronnâ, monokauzalnâ przesadâ jest gîosiê prawdziwie Nowy Wiek, New Age. Co najmniej trzy czwarte, jeôli nie cztery piâte ludzkoôci prawie caîkowicie ostanie sië poza obszarem "usieciowienia" i powiëkszajâcy sië rozziew pomiëdzy tâ uboûejâcâ i gîodujâcâ wiëkszoôciâ, a rzekomym "ôwiatem sieci" (Worldweb) ukaûe swoje wymiary: a przecieû taka rozpadlina nie powinna i nie moûe definitywnie podzieliê mieszkaïców Ziemi na dwoje! Przetwarzanie danych nie powinno staê sië monomaniâ rozrywki i pracy, jawy i snów, nie moûemy dopuôciê do tego, aûeby wszystkie ludzkie sprawy daîy sië bez reszty podporzâdkowaê zawiadowcom informacji, poniewaû to równieû mogîoby oznaczaê albo agonië, albo kres nieustannego przeksztaîcania sië cywilizacji wielu wiar, wielu tradycji i wielu kultur. Rojenia "cyfrowych zapaleïców" to jeszcze ani koniec historii, ani poczâtek tak nowej, ûe wszelkie wartoôci niejednoznacznych kultur muszâ zatonâê w "surfingu", wszystkie walory, pochowaê sië w prowiderach, a kaûdemu majâ posîugiwaê serwery. Nie moûna ani pochîonâê - jako jednostka - ogromu informacji, którâ juû ludzie uskîadali, ani jej strawiê. Raczej z pewnâ dozâ sceptycyzmu, chociaû nie bez pewnej dawki ostroûnoôci, warto sië bëdzie przyglâdaê dalszym kolejom tego ledwie co wylëgîego dziwadîa, jakie dla naszych dziadków i ojców niechybnie stanowiê by musiaîa "epoka panowania wszechîâcznoôci" i tej sieci, która chce nas co do jednego zîowiê... Pisaîem w ostatnim dniu grudnia 96 Grzeô Kaîurzny. @endnode @node s "Nie MIODEK" MAÎY SÎOWNIK KATOLICKO-POLSKI ************************************************************************** PO KATOLICKU PO POLSKU --------------------------------------------------------------------------- *Apostoîowie wolnej miîoôci. *Ksiëûa korzystajâcy z usîug prostytutek. --------------------------------------------------------------------------- *Atak siî laickich na wartoôci *Kabaret Olgi Lipiïskiej. chrzeôcijaïskie,a nawet narodowe. ---------------------------------------------------------------------------- *Bezinteresowny dar dla *Ûona katolicka. wszystkich. ---------------------------------------------------------------------------- *Caîkowita erozja tkanki *Wychowanie seksualne w szkoîach. moralnej. ---------------------------------------------------------------------------- *Centrum koordynacyjne wszelkich *Dom parafialny. dziaîaï. ---------------------------------------------------------------------------- *Ciâgîa formacja duchowa. *Szkolenie polityczne przeprowadzane przez ksiëûy. ---------------------------------------------------------------------------- *Czîowiek bezûenny który *Chîopak,który obiecuje ûe antycypuje w swym ciele nie bëdzie wiëcej trzepaê konia. ôwiat przyszîego zmartwychwstania. ---------------------------------------------------------------------------- *Czîowiek zdeformowany *Niekatolik. religijnie. ---------------------------------------------------------------------------- *Dar czystoôci. *Impotencja. ---------------------------------------------------------------------------- *Deprawator sumienia. *Prezenter popularnego programu mîodzieûowego. ---------------------------------------------------------------------------- *Dialog miëdzy pasterzami *Wytyczne proboszczów i rodzinami. ---------------------------------------------------------------------------- *Duchowe aids. *Nie zgadznie sië z poglâdami pana papieûa. ---------------------------------------------------------------------------- *Dwuznaczny humanizm. *Dziaîalnoôê Marka Kotaïskiego. ---------------------------------------------------------------------------- *Eksperyment obyczajowy. *Utrata dziewictwa przed ôlubem. ---------------------------------------------------------------------------- *Energia seksualna czîowieka *Ruchanie sië jest przyjemne. jest miejscem,gdzie wkracza swâ stwórczâ mocâ sam Bóg. ---------------------------------------------------------------------------- *Erotyczny rubikon. *bîona dziewicza. ---------------------------------------------------------------------------- *Familiologia. *Stworzona przez funkcjonariuszy koôcioîa kat.nauka o stosunkach seksualnych parafian. ---------------------------------------------------------------------------- *Jadîospis zalecany przez *Naturalna ûywnoôê. sekty religijne. ---------------------------------------------------------------------------- *Kobiecy ustrój. *Macica. ---------------------------------------------------------------------------- *Ksztaîtowanie postaw *Bicie uczniów przez katechetów podstawowych. podczas lekcji religii. ---------------------------------------------------------------------------- *Mechanizm deprawacji sumieï *Muzyka Rockowa w Telewizji. mîodego pookolenia. ---------------------------------------------------------------------------- *Mîodzieïcza forma erotyzmu *Wspólne lizanie lizaka. podbarwiona seksualnie. ---------------------------------------------------------------------------- *Namowa do prostytucji. *Wychowanie seksualne w szkoîach. ---------------------------------------------------------------------------- *Niszczenie czîowieka w *Skrobanka. czîowieczeïstwie. ---------------------------------------------------------------------------- *Oblubieïczoôê. *Oziëbîoôê seksualna. ---------------------------------------------------------------------------- *Obszar ômierci cichej. *Aborcja wykonana przez maîomównego lekarza. ---------------------------------------------------------------------------- *Permisymizm moralny. *Walenie konia,onanizm. ---------------------------------------------------------------------------- *Pîodne zjednoczenie sië osób *Pieprzenie sië. w tajemnicy jednoôci ciaîa. ---------------------------------------------------------------------------- *Pornofonia. *Radio nie "Maryja". ---------------------------------------------------------------------------- *Pornowizja. *Telewizja publiczna. ---------------------------------------------------------------------------- *Prasa niszczâca ducha narodu. *Gazeta inna niû Goôê Niedzielny. ---------------------------------------------------------------------------- *Prawa hazardu i dialektyki *System demokracji parlamentarnej. siî,nad którymi nie ma wîadzy. ---------------------------------------------------------------------------- *Prawo naturalne. *Projekty ustawowe ZChN. ---------------------------------------------------------------------------- *Przeciwdziaîanie. *Wprowadzanie zakazu. ---------------------------------------------------------------------------- *Przedîuûenie ambony. *Samochód ksiëdza. ---------------------------------------------------------------------------- *Przelotne zwiâzki,czësto nie *Miîoôê wôród mîodzieûy. prowadzâce do maîûeïstwa. ---------------------------------------------------------------------------- *Postawa ludzkiej toûsamoôci. *Obîuda. ---------------------------------------------------------------------------- *Rekolekcje powoîaniowe. *Werbunek do pracy na czarno. ---------------------------------------------------------------------------- *Rozpusta. *To co ludzie robiâ, kiedy sië nie modlâ. ---------------------------------------------------------------------------- *Rozsadnik niebezpiecznych *Para homoseksualistów. tendencji. ---------------------------------------------------------------------------- *Rycerze ciemnoôci. *Gazeta wyborcza. ---------------------------------------------------------------------------- *Sidîa wewnëtrznego zniewolenia. *Automaty z prezerwatywami. ---------------------------------------------------------------------------- *Sîuga chaosu. *Czîowiek majâcy poglâdy niekatolickie. ---------------------------------------------------------------------------- *Spluwanie bogu w twarz. *Stosowanie globuîek antykoncepcyjnych. ---------------------------------------------------------------------------- *Surogat religijnoôci. *Mecz piîki noûnej. ---------------------------------------------------------------------------- *Szlachetne powoîanie do *Wzwód czîonka. przekazywania ûycia. ---------------------------------------------------------------------------- *Twórca maîûeïstwa. *Pan Bóg. ---------------------------------------------------------------------------- *Uzdolnienie sië do wiëkszego *Odmówienie sobie szynki w piâtek. dobra. ---------------------------------------------------------------------------- *Wielki biznes. *Zabiegi aborcyjne. ---------------------------------------------------------------------------- *Wolnoôê wewnëtrzna. *Peîne posîuszeïstwo kapîanom. ---------------------------------------------------------------------------- *Wspóîpraca z bogiem w *Pieprzenie sië bez uûycia przekazywaniu ûycia. prezerwatywy. ---------------------------------------------------------------------------- *Wykorzystanie praw nie *Pieprzenie sië z uûyciem przysîugujâcych katolikowi. prezerwatywy. ---------------------------------------------------------------------------- *Zbawcze cierpienia. *Odprawiana pokuta. ---------------------------------------------------------------------------- *Zdolnoôê przekazywania ûycia. *Uprawianie seksu bez prezerwatywy, zdolnoôê przekazywania aids. ---------------------------------------------------------------------------- *Zespolona rzeczywistoôê *Dom parafialny. bosko-ludzka. ---------------------------------------------------------------------------- *Zmysî moralny. *Skîonnoôc do potëpienia. ---------------------------------------------------------------------------- *Znak pokoju. *Przerwa w ûyciu codziennym. ---------------------------------------------------------------------------- *Zniewolenie dusz i umysîów, *Reklamy w telewizji. osîabienie duchowej suwerennoôci. ---------------------------------------------------------------------------- *Zorganizowana przestëpczoôê. *Sprzedaû ôrodków antykoncepcyjnych. ---------------------------------------------------------------------------- *Zwiâzek niesakramentalny. *Ôlub cywilny. ---------------------------------------------------------------------------- *Úle pojëta wolnoôê. *Myôlenie bez uûycia ksiëdza. ---------------------------------------------------------------------------- @endnode @node piwo "Mniam mniam" 42 Powody dla których piwo jest lepsze od kobiety 1.Piwem moûesz sië rozkoszowaê kaûdego dnia w miesiâcu. 2.Piwa nie trzeba zapraszaê na kolacjë. 3.Piwo nigdy sië nie spóúnia. 4.Piwo zawsze cierpliwie bëdzie czekaê w samochodzie,aû skoïczysz graê w piîkë. 5.Piwo nie jest zazdrosne gdy weúmiesz inne piwo. 6.Po piwie kac zawsze przechodzi. 7.Naklejki z piwa zdejmujâ sië bez trudu. 8.Gdy idziesz do baru,masz zawsze gwarancjë dostania piwa. 9.Piwo nigdy nie ma bólu gîowy. 10.Gdy wypijesz piwo,masz butelkë za którâ dostaniesz troche forsy. 11.Piwo sie nie zmartwi gdy przyjdziesz do domu z innym piwem. 12.Piwo zawsze wchodzi gîadko. 13.Moûesz wypiê w ciagu jednej nocy kilka piw i nie czuê sië winnym. 14.Piwem moûesz sië podzieliê z przyjacióîmi. 15.Zawsze wiesz ûe jesteô pierwszym,który otwiera butelkë. 16.Piwo jest zawsze wilgotne. 17.Piwo nie ûâda równoôci. 18.Piwo moûesz piê przy ludziach. 19.Piwa nie obchodzi pora,o której wracasz do domu. 20.Za zmianë piwa nie trzeba pîaciê alimentów. 21.Chîodne piwo to dobre piwo. 22.Piwa nie trzeba myê ûeby dobrze smakowaîo. 23.Od piwa nie moûna sie niczym zaraúiê. 24.Piwo Cie zawsze zadowoli. 25.Piwo nie mówi dla ûartów ûe jest w ciâûy. 26.Piwo nie ma krewnych. 27.Niezaleûnie od opakowania,piwo zawsze dobrze wyglâda. 28.Piwo nie narzeka na chrapanie. 29.Jedyna rzecz o jakiej myôli piwo to pora,kiedy musisz iôê do WC. 30.Nie musisz sië wstydziê piwa,z którym przyszedîeô na imprezë. 31.Z imprezy moûna wyjôê z innym piwem niû sië przyszîo. 32.Piwo nie ma wîosów tam gdzie nie potrzeba. 33.Nie trzeba mieê zezwolenia,ûeby mieszkaê z piwem. 34.Piwa nie obchodzi,ile zarabiasz. 35.Piwo nie narzeka na wakacjë,które wybraîeô. 36.Piwo nie bëdzie Ci miaîo za zîe jeûeli uôniesz zaraz po jego wypiciu. 37.Piwo lubi jeûdziê w bagaûniku. 38.Piwo nie narzeka na plamy od potu. 39.Moûesz trzymaê kilka piw w jednym pokoju i nie bëdâ sië biê. 40.Piwo nie potrafi Cië obraziê. 41.Piwu nie trzeba tîumaczyê swoich uczuc ûeby je wypiê. 42.Piwo nie pójdzie samo do kolegi. @endnode