’żZEGAREKžü by Flash/ReXXioZ ł Juū póśno, przechodzė przez ulicė, pada deszcz. Chowam rėce do kieszeni pīaszcza, mijam szare twarze spóśnionych przechodniów. Idė obcy, niemy, obojėtny. ż Jeszcze dziō rano wierzyīem, jeszcze dziō rano marzyīem. Nadzieja. Kilka godzin i wszystko siė zmienia. Zapada zmrok, zimno. ü Przechodzė przez ulicė, ryk klaksonów, moūe zaczekaź? Nie jeszcze nie. Przystanek, w pobliūu nikogo, patrzė na rozkīad, zegarek, nie mam. Zgubiīem. ł Siadam na īawce, przestajė myōleź, czujė niepokój. Przeīykam sīonā krople deszczu i wiem. Wstajė, sīyszė nadjeūdūajāce auto, wybiegam na ulice, zamykam oczy, wstrzymujė oddech...